Teo Olter – Mirów

Okładka + info

Gatunekfree improvisation / instrumental hip hop
Rok wydania2018
WytwórniaTrzy szóstki

Retzka

Dziś na tapecie „Mirów”. Album, którym Teo Olter pokazał pazur, kilkukrotnie wychodząc poza schemat. Zastanawiam się, czy był to efekt zamierzony, czy może kwestia improwizacji, ale okazuje się, że krajobraz miejskiej dżungli, czytaj: warszawskiego osiedla, udało mu się przedstawić za pomocą samej muzyki.

Od pierwszego kawałka słychać różne inspiracje. Ostre syntezatory w „sunbeams” od razu przypominają Synów. „meganulon” zwalnia ton, przechodzi jakby w dream pop – robi się senniej, a perkusja zaczyna wychodzić na pierwszy plan. I właśnie w tym miejscu zaczyna się najlepsze, bo perkusyjne popisy już po chwili stają się bazą wszystkich kawałków.

„small” i „ell” to zimne, minimalistyczne utwory nieodparcie przypominające „Computer Controlled Acoustic Instruments Pt2” Aphex Twina. Psychodeliczne „doooo” jest cieplejsze, stanowi przeciwwagę dla dwóch wymienionych wyżej, a ambientowa kompozycja „justhitme” to tylko chwila relaksu przed nadciągającym (wspomnianym już) „ell” oraz „fromthetop” – prawie 10-minutową, hipnotyzującą improwizacją zwieńczającą cały album.

Teo Olter mnie mocno zaskoczył. Z kawałka na kawałek wyrywał się schematom, a jednocześnie udało mu się zachować spójność całego wydania. Co najlepsze, „Mirów” jest dowodem na to, że minimalizm może pociągać. Ostatni kawałek to praktycznie tylko perkusja, a słuchałem go wciągnięty do samego końca.

Ulubiony kawałek

ell

Ocena

Krajobraz miejskiej dżungli.

7/10

Odsłuch

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s