Dawid Podsiadło – Comfort and Happiness

Okładka + info

Gatunekindie pop / pop rock / blues
Rok wydania2013
WytwórniaSony Music

Retzka

Zeszłoroczny album Podsiadły kupił mnie, przynajmniej do pewnego stopnia, swoim przystępnym brzmieniem łączącym dźwięki synthpopu, zbudowanego na kolorowych melodiach, z indie popowym – zachodnim wręcz – stylem. Wpadające w ucho teksty i wokal Dawida również przypadły mi do gustu – na tyle, że postanowiłem cofnąć się na chwilę w czasie, do roku 2013, i sprawdzić jak brzmiał jego pierwszy album – bo nie ukrywam, poza „Trójkąty i Kwadraty”, żadnego kawałka stamtąd nie znałem.

Teraz już znam cały album „Comfort and Happiness”. Co ciekawego mogę o nim powiedzieć? Zacznę od mocnego stwierdzenia: widać progres od tamtej pory. Nie ma sensu krążyć zbyt długo wokół tematu – debiut Podsiadły nie jest w żaden sposób wybitny. Jasne, trochę podoba mi się ten styl, mocno popowy, ocierający się momentami o jakieś odmiany rocka czy bluesa, może dream popu. Podoba mi się dźwiękowy minimalizm w niektórych utworach. Delikatna progresja w brzmieniu – również na plus. Ba, kilka kawałków przywołało mi na myśl Beach House. Tylko co z tego, skoro te wszystkie spostrzeżenia są tylko detalami wyłapanymi z nudnej, szarej masy?

Nie zrozumcie mnie źle. „Comfort and Happiness” jest albumem na swój sposób udanym, bo mówimy o artyście, którego kariera zaczęła się tak naprawdę od talent show. Wchodzi tu jednak kwestia przeznaczenia takiej muzyki. Ten krążek Podsiadły jest przede wszystkim ukłonem w stronę pierwszych fanów – telewidzów, radiosłuchaczy. Taka woda na młyn, kawałki raczej mdłe, choć nieco chwytliwe – idealne do komercyjnych stacji, żeby się wybić. Jak się okazuje – nie tylko na chwilę. Z czasem jednak cechy typowego popu biorą górę – ta muzyka jest w roku 2019 przejedzona, wynudzona i nie zapowiada się, żeby miała zostać odnotowana jako znacząca część w historii polskiej sztuki. Ma jednak ten plus, że w 2018 roku Podsiadło mógł wydać bardziej dopieszczony, porywający krążek – a ja mogę powiedzieć, na przekór połowie internetu, że „kiedyś było gorzej”.

W ostatnim akapicie małe TL;DR z moimi skróconymi przemyśleniami. Primo: pierwszy album Dawida był obiektywnie słaby. Muzyka bez charakteru, jednak z zakusami na toplisty przebojów. Nic nadzwyczajnego. Na szczęście, przez lata Podsiadło mógł wyewoluować do stopnia, w którym jego styl stał się rozpoznawalny, nazwisko – znane, a kawałki w języku angielskim – zapomniane. „Comfort and Happiness” to muzyczna nuda, aczkolwiek świetny pierwszy krok w kierunku sławy samego artysty. Co nie zmienia faktu, że do tego krążka już pewnie nigdy więcej nie wrócę.

Ulubiony kawałek

Trójkąty i Kwadraty

Ocena

Widać progres od tamtej pory.

3/10

Odsłuch

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s