Okładka + info

| Gatunek | synthpop / power pop / indie rock |
| Rok wydania | 2018 |
| Wytwórnia | Indiana Records |
Retzka
Synthpop. Power pop. Indie rock. Wrzucamy do blendera i odpalamy. Co wychodzi? Sok z etykietką „100% Rabbit„. Dziwacznie? Być może, choć do albumu „Rising” bardziej pasowałoby określenie „poptastycznie”, użyte przez poznański duet na Bandcampowej stronie ich albumu. Tyle słowem wstępu, teraz co nieco na temat samej muzyki.
„Rising” wita nas syntezatorami kojarzącymi się – przynajmniej mi – z waporwavem lub muzyką dance lat 80. Pomysł zacny, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że to muzyka silnie stylizowana na retro – co zdaje się potwierdzać sama budowa instrumentali, oparta na repetytywnych melodiach („World under the sun”), luźno zgranej z nimi perkusji, a także wyczuwalnej progresji („The Fix”). I choć w niektórych kawałkach, bardziej niż w innych, można wyczuć luźny, indie rockowy wpływ – za sprawą pojawiających się tu i tam dźwięków gitary („Genius”, „Sudden desire (for making you cry)”), to jednak całość zachowuje swoje oldschoolowe oblicze.
Nastrój albumu określiłbym jako neutralny. Kawałki nie są ani przesadnie nostalgiczne, ani szczególnie podkręcające – na co składa się zarówno partia instrumentalna, jak i ton wokalu. W zasadzie, poza paroma odskoczniami („Sleep”, „A stab for a holiday”), ciężko jednoznacznie określić ten krążek pod względem panującej atmosfery. Zatem, poprzestanę na stwierdzeniu, że brzmienie jest tu „ciepłe”, idealne jako tło do relaksu.
Co warto nadmienić, nawet pomimo stosowania wielu rozmaitych dźwięków 100% Rabbit pokazali, jak zrobić album silnie spójny brzmieniowo. Na dodatek, całość jest świetnie wyprodukowana, co naprawdę podziwiam, biorąc pod uwagę opisywany na Bandcampie zerowy budżet i nagranie wszystkiego w pokoju wielkości pudełka od zapałek.
Podsumowując, album brzmi dobrze i ma bardzo neutralny wydźwięk. Myślę, że to przyjemna propozycja do puszczenia „w tle”, jednak nie zamierzam nikogo oszukiwać – gdy słuchałem tego w celu napisania retzki, zacząłem się po prostu nudzić. Rzeczywiście, wczułem się w jakieś dwa kawałki, ale reszta bardzo szybko wypadła mi z głowy. Niemniej jednak, 100% Rabbit należy się szacunek (i odsłuch) za to, jak profesjonalnie ten album brzmi!
Ulubiony kawałek
Paradox games (nice dice)
Ocena
Poptastycznie
5/10